„Bezsensowna” praca ma sens!

Małe podsumowanie naszego ostatniego spotkania.

Rozmawialiśmy o wykonywaniu pracy w poczuciu jej bezsensu, małej wagi, gdy brakuje motywacji. Kiedy zadnie jest inspirujące, sprawia radość, widzimy jego efekty i mamy perspektywę zasłużonego odpoczynku, sprawa wydaje się prosta. Co jednak gdy zadanie wydaje nam się bezsensu, jesteśmy zmęczeni, nasze marzenia nie spełniły się, tracimy nadzieję na nagrodę? Jak wówczas wykonywać swoją pracę jak przystało na ucznia Jezusa? Jak robić to z zaangażowaniem i uczciwie?
Dyskusja była w moim odczuciu bardzo inspirująca i to co ja z niej zapamiętałem, mam nadzieję pomoże mi w takich trudnych chwilach.
1. W pracy ważny jest nie tylko obiektywny jej efekt, ale także fakt zmiany siebie samego w wyniku pracy. Łamanie swojego lenistwa, zniechęcenia i ofiarowanie tego wysiłku, traktowanie go jako drogi nawrócenia jest wartością samą w sobie. Rób to co robisz najlepiej jak potrafisz aby budować siebie samego! Ta myśl mnie urzekła.
2. Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie ( 1 Kor 10,31) każda moja czynność może uwzględniać moje myślenie o Bogu. Jeżeli patrzę na niektóre moje działania z perspektywy ludzkiej, to są one bezsensu. Dopiero wymiar wieczny nadaje im sens. Oderwanie się od tu i teraz, od doraźnej korzyści i przeniesienie spojrzenia na całe moje życie a jeszcze lepiej na wieczność daje siłę.
3. Gdybym był idealny, pewnie nie odczuwałbym tych problemów bo zawsze wszystko wiedziałbym doskonale i pracował idealnie, ale jestem jaki jestem. Na szczęście to do mnie przyszedł Nauczyciel, abym wiedział jak poprawić to co robię źle. (Mk 2, 17) Jezus usłyszał to i rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają.” I to jest Dobra Nowina!

Następne spotkanie wypada 18.10. już teraz was zapraszam. Temat sam się zrodził w czasie dyskusji. Będzie nim nasza korporacyjna pycha. Poczucie wyższości, oczekiwanie nagrody, oczekiwanie, że to nas dostrzegą i zdziwienie, dlaczego inni dostają to co nam się „należy”. Może zainspiruje nas poniższy fragment, ale jak zwykle, mamy do dyspozycji całe Słowo😊

Łk 18

Faryzeusz i celnik

9 Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: 10 «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. 11 Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. 12 Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. 13 Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” 14 Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten1. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».

Jestem niezwykle ciekaw waszych spostrzeżeń.

Zdjęcie z zasobów Pexels
https://static.pexels.com/photos/7361/startup-photos.jpg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *