„Trudno być chrześcijaninem, pracując intensywnie jak w korporacji”

Ciekawy z punktu widzenia naszych dyskusji wywiad, którego udzielił  profes Tomasz Szarek. Pomijając w tej chwili inne aspekty tego wywiadu, mnie uderzył poniższy fragment:

„Proszę zauważyć, że w mediach coraz częściej wypowiadają się osoby, które tych świąt nie lubią, na przykład ludzie korporacji, którzy sobie życie spłaszczyli, to znaczy ograniczyli je do wymiaru zarabiania i pracy

– Niewiele wiem na temat zasad korporacji, bo nigdy w korporacji nie pracowałem….”

Mamy taki beznadziejny PR, czy może co gorsze to prawda?

Patrzę na świat korporacji od dwudziestu kilku lat i w mojej ocenie to jednak bardziej zły PR. Ubierając garnitur czy garsonkę wchodzimy w pewną rolę, używamy korporacyjnej nowomowy. Targety golse i aprołcze wypierają z naszego języka, a w konsekwencji i działania na gruncie korporacji, głębsze wartości, które niewątpliwie są w nas i wielu naszych kolegach z pracy.  To pewnie taki mechanizm obronny by pokazać się jako „goals oriented”. Z tym że działa on na krótko, a napięcie pomiędzy tym jacy jesteśmy, a tym jakimi się przedstawiamy, prędzej czy później obraca się przeciwko nam…

PS. Wiecie,  że na pierwszym miejscu bestsellerów AMAZON jest „1984” Orwella?!?

Zdjęcie: flickr.com